III. Łania cyrenejska

Total votes: 2005

Oribasios

łania

Łania ta była własnością Artemidy, bogini księżyca i dzikiej natury i jako zwierze boskie – podobnie jak inne zwierzęta, z którymi zmagał się Herakles, była niezwykła: posiadała kopyta z brązu i złote poroże (tylko samice reniferów mają poroża). Niezwykła była także jej dzikość przejawiająca się głównie w płochości, wymknęła się nawet samej Artemidzie. Rozzłoszczona gotowa była stanąć do walki z myśliwym, jednak zasadnicza trudność jaka wiązała się z kolejnym zadaniem Heraklesa polegała na jej niezwykłej płochości. Co najistotniejsze, Heros miał przyprowadzić do króla Myken łanię żywą (Eurysteusz również nie chciał narazić się Artemidzie). Pościg trwał cały rok, wiódł przez dalekie kraje, bo aż do krainy Hiperborejczyków skąd heros przyniósł oliwną gałązkę na Olimp. Ostatecznie udało mu się pojmać niezwykłe zwierzę nie przelewając ani kropli jej krwi, a to w taki sposób, że przeszył strzałą jej przednie nogi tak, by trafiła między kości i ścięgna uniemożliwiając jej dalszą ucieczkę. Związawszy jej nogi, zarzucił sobie łanię na plecy i ruszył w drogę powrotną. Drogę zastąpiło mu boskie rodzeństwo: Apollo i Artemida, ale Herakles uzyskał ich przebaczenie, gdy pokazał, iż łania żyje i wytłumaczył się koniecznością narzuconą mu przez Eurysteusza.


Lekcja to jakże odmienna o poprzednich: ktoś kto udusił lwa, jednym ciosem uśmiercił potężnego raka, pokonał wielogłową hydrę, teraz musi wykazać się zgoła odmiennymi cechami, delikatnością i wytrwałością. Jest to szkoła szczególnie trudna dla wojowników, przyzwyczajonych do tego, że ich miecz natychmiast podąża za ich wolą, że już teraz dzieje się to, co się ma stać. Ale prawdziwie potężny wojownik musi zapanować nad swą siłą także w tym wymiarze, że potrafi jej nie użyć. Potrafi cierpliwie czekać na czas, który będzie tym jedynym właściwym, nawet, jeśli ma to oznaczać lata zwłoki. Jest to umiejętność, której najlepiej uczy obcowanie z przyrodą. Każdy, kto próbował wyhodować jakąś roślinę z nasiona wie, że żadna siła czy sztuczka nie sprawi, iż wzejdzie ona na zawołanie, że trzeba długich dni oczekiwania, nim ziarno wypuści kiełek, że trzeba nastawić się czasem na lata cierpliwości, nim roślina zaowocuje. Uczy to postrzegania własnych działań w perspektywie dłuższej niż dzień, czy tydzień, a nawet rok. Prawdziwy wojownik, to ktoś, kto potrafi powiedzieć: dziś nie można? Trudno, przyjdę za rok, jak i wtedy nie będzie można, przyjdę za pięć lat. I nieuchronnie przychodzi. To człowiek, który, jak powiada Nietzsche – ma długa wolę. W naszym micie tę cechę osobowości ukazano w formie dynamicznej: pościgu. Heros nie tylko potrafi znieść długi czas przed osiągnięciem swego celu, potrafi też znieść wypełnienie tego czasu wysiłkiem. Wysiłek ten polega nie tylko na pogoni, ale na pełnej koncentracji, aby nie zgubić tropu, nie pomylić go wśród innych, by móc podążać wszędzie, gdzie on wiedzie. Powiadają, że łania prowadziła Heraklesa aż do ogrodu Hesperyd (gdzie będzie musiał jeszcze wrócić) i do krainy Hiperborejczyków.

Wreszcie Herakles nauczył się sztuki niezabijania, niekrzywdzenia. Nie jest to łatwe, gdy się obudziło w sobie Aresową energię, gdy w kołczanie trzyma się strzały, które każdą bestię powalą w mgnieniu oka, gdy dysponuje się siłą, która zniesie każdy ludzki sprzeciw na pył, dzierżąc w ręku niepokonaną maczugę czy miecz. Sztuką jest dobyć miecza, ale potem równie ważną sztuką jest umieć pozostawić go w pochwie.

W tym wypadku zachowanie życia łani wymagało od herosa nie tylko olbrzymiej wytrwałości i konsekwencji, ale też chirurgicznej precyzji z którą przebił strzałą łani nogi. Astrologia wiąże te cechy z żywiołem ziemskim, z fazą Panny.

 

Dalej: -> IV. Dzik Erymantyjski

27, Iulius, 2762 a.u.c.