Asklepios, czyli rozmowa z Hermesem Trismegistosem

Total votes: 2253

Pseudo-Apulejusz

XI

Miarą człowieka, w jego obu częściach, jest przede wszystkim pobożność, w ślad za którą podąża dobroć. Ta zaś wtedy będzie uznana za doskonałą, gdy przeciwko pożądliwości wszystkich rzeczy obcych zostanie uzbrojona w cnotę gardzenia nimi. Wszystkie rzeczy ziemskie, które posiadł człowiek na zasadzie cielesnej pożądliwości, są całkowicie obce tym częściom istoty ludzkiej, którymi jest ona pokrewna bogom. Ponieważ nie zostały zrodzone wraz z nami, lecz dopiero później znalazły się w naszym posiadaniu - dlatego właśnie mówi się o nich jako o przedmiotach nabytych. Wszystkie więc tego rodzaju rzeczy są obce człowiekowi, w tym także i ciało, dlatego powinniśmy gardzić zarówno tymi rzeczami, których pożądamy, jak i podatną na pożądanie

częścią naszej natury. Jak wynika z mojego rozumowania, człowiek powinien być człowiekiem jedynie na tyle, by dzięki kontemplacji tego, co boskie, uzyskać stan, w którym do swojej śmiertelnej części - z którą związano go, by mógł mieć baczenie na niżej położony świat - będzie odnosił się z pogardą i poczuciem wyższości. Aby bowiem człowiek mógł, w każdej z dwóch swoich części, być bytem jak najbardziej pełnym, został ukształtowany w obu swych częściach - zauważ - z czterech elementów. Ma bowiem dwie nogi i dwie ręce, oprócz pozostałych członków, którymi służy niższemu, to jest ziemskiemu światu. Natomiast dzięki czterem częściom duszy: umysłowi, świadomości, pamięci i zdolności przewidywania, ma możliwość poznania i podziwiania wszystkich rzeczy niebiańskich. To jest przyczyną, że rozmaitość rzeczy, ich jakość oraz ilość zdolny jest śledzić uważnym badaniem, zaś prawdziwych przyczyn natury rzeczy właściwie nie jest w stanie dostrzec wskutek zbyt wielkich przeszkód ze strony ciała.

Ale powiedz, Asklepiuszu, jakimż to darem, twoim zdaniem, powinien być on obdarowany? Został on przecież tak wspaniale przez swego stwórcę uczyniony i ukształtowany, a najwyższy bóg mu powierzył tak wielkie zadanie. Posłuszny woli boga, współuczestniczy w dziele zachowywania świata we właściwym porządku i sprawuje pobożnie kult boga, w obu tych sprawach wypełniając godnie i właściwie jego wolę. Skoro bowiem świat jest dziełem boga, ten, kto pilnie zachowuje i pomnaża jego piękno, łączy swój wysiłek z wolą boga, porządkując przy pomocy swego ciała codziennym wysiłkiem i staraniem twór, który bóg swoim zamysłem uformował. Jaki inny dar byłby stosowny, jeśli nie ten, który już nasi przodkowie otrzymali, a o który także i my prosimy w naszych

pobożnych modlitwach: by bóg zechciał zwolnić nas już z pełnienia straży nad tym światem i zaprowadzić, po wyzwoleniu nas z więzów śmiertelności, już świętych i czystych do miejsc odpowiadających naszej wyższej, czyli boskiej naturze?

XII

Asklepiusz - Słusznie i godziwie mówisz, Trismegistosie Trismegistos - To jest właśnie zasłużona nagroda dla pobożnych przed bogiem i sumiennych wobec świata ziemskiego. Ci natomiast, którzy nie tak, lecz niegodziwie przeżyli swoje życie, nie zostaną dopuszczeni do nieba, lecz będą im przeznaczone inne, niegodne świętej duszy, ciała i wstrętna wędrówka.

Asklepiusz - Jak wynika z tego rozumowania, Trismegistosie, dusze są poddawane próbie ziemskiego życia, w nadziei przyszłej wieczności. Trismegistos - Ale jednym ta myśl wydaje się czymś zupełnie niewiarygodnym, innym jeszcze bajką, a jeszcze inni w ogóle wyszydzają takie poglądy. Przyjemną stroną tego cielesnego życia jest korzystanie ze swoich posiadłości. Ta przyjemność chwyciwszy duszę, jak to mówią, za kark, sprawia, że człowiek tkwi w tej swojej części, za sprawą której jest śmiertelny. Zawistne wobec nieśmiertelności zło nie pozwala, by człowiek uznał swą część boską. Ja zaś powiem ci, jakby przepowiadając, że nikt po nas nie będzie okazywał czystego umiłowania wiedzy, jakim się odznacza filozofia. Ona bowiem polega jedynie na ustawicznym oglądaniu spraw boskich i świętej religii. Wielu jednakże na wiele różnych sposobów wprowadza do niej zamęt.

Asklepiusz - W jaki sposób mogą ludzie uczynić filozofię zupełnie niezrozumiałą i jak mącą ją na rozmaite sposoby?

XIII

Trismegistos - Tak oto, Asklepiuszu: mieszają ją mianowicie, w sprytnych rozprawach, z przeróżnymi i to niezrozumiałymi naukami, z arytmetyką, z muzyką i z geometrią. Zaś czysta filozofia, która wszak ku boskim przede wszystkim sprawom ciąży, powinna wgłębiać się w inne nauki jedynie na tyle, aby podziwiać regularność powrotu gwiazd w to samo miejsce, ich określonych pozycji i obrotów, aby wielbić i sławić boską myśl twórczą, poznając rozmiary ziemi, jej własności jakościowe i ilościowe, głębię mórz, siłę ognia, naturę wszystkich rzeczy i zjawisk oraz ich funkcjonowanie. Wie też, że zrozumieć muzykę - to nic innego, jak tylko poznać porządek wszystkich rzeczy, przypisany każdej z nich z bożego zamysłu. Porządek bowiem wszystkich jednostkowych rzeczy, złączonych przedziwnym rozmysłem w jedną całość, tworzy przedziwną harmonię pełną niezwykłej słodyczy i prawdy, rozbrzmiewającą przepiękną, boską melodią.

XIV

Natomiast ci ludzie, którzy przyjdą po nas, oszukani chytrą sztuką różnego rodzaju sofistów, odwrócą się od prawdziwej, czystej i świętej filozofii. W czystości swego serca i umysłu czcić boga, sławić jego dzieła i składać dzięki jego boskiej woli, wierząc, że tylko w niej jednej znajduje się pełnia dobroci - to jest właśnie filozofia, nieskalana żadną szkodliwą ciekawością umysłu. Uznajemy, że wystarczy rozmowy na ten temat. Zacznijmy teraz mówić o duchu i o innych podobnych sprawach.

Na początku był bóg i hyle, bo tak właśnie z grecka przywykliśmy nazywać świat. Światu towarzyszył duch czy go nawet przenikał, ale nie tak jak boga, ani w bogu nie zawierało się to, z czego powstał świat. Dlatego nie było niczego, ponieważ jeszcze nic się nie zrodziło, chociaż zawierało się już w tym, z czego się miało narodzić. Do bytów niezrodzonych zaliczamy zaś nie tylko to, co jeszcze nie zostało zrodzone, lecz także to, co w ogóle nie posiada zdolności rozrodczych, czyli to, z czego nic nie może się urodzić. Cokolwiek zatem posiada zdolności rozrodcze, to zarazem musi zaliczać się do bytów płodnych, czyli takich, z których może coś się urodzić, nawet jeśli one same nie są zrodzone, czyli pochodzą od samych siebie. Nikt nie wątpi, że z tych bytów, które pochodzą same od siebie, równie dobrze może narodzić się coś innego, od czego pochodzą wszystkie pozostałe byty. Bóg więc wieczny i zawsze istniejący ani teraz nie może się narodzić, ani też nigdy nie mógł - on po prostu istnieje, tak jak zawsze istniał i nigdy nie przestanie istnieć. To jest właśnie natura boga, cała zrodzona z samej siebie, , czyli inaczej mówiąc natura świata, oraz duch, aczkolwiek same nie wydają się być zrodzone, to jednak posiadają w sobie zdolności i siły rozrodcze. Przyczyna płodności bowiem leży we własnościach natury, która posiada w sobie potrzebną do poczęcia i narodzin siłę i tworzywo. Tym sposobem ona jedna, niezapłodniona z zewnątrz, zdolna jest do rodzenia.

XV

Asklepiusz - Zatem byty, które swoją moc do poczęcia biorą z połączenia się z materią innego bytu, powinny być rozmieszczone osobno. Dlatego można uznać, że przestrzeń świata razem z tym, co się w niej znajduje, nie jest zrodzona, natomiast posiada w sobie siłę całej natury. Mówię tu o przestrzeni, w której zawiera się wszystko. Ten wszechświat bowiem nie mógłby istnieć, gdyby nie było przestrzeni, w której to wszystko mogłoby się pomieścić (wszystkim rzeczom, które mają zaistnieć, należy zapewnić miejsce). Inaczej bowiem ani ilościowe własności rzeczy, ani jakościowe, ani ich pozycje, ani oddziaływania nie mogłyby być poznane, gdyby te rzeczy nigdzie nie istniały. Tak samo i świat, chociaż nie jest zrodzony, posiada w sobie natury wszystkich rzeczy i użycza im wszystkim płodnego łona, aby mogły zostać poczęte. Na tym więc polega cała jakość materii: nadaje się ona do tworzenia, chociaż sama nie jest stworzona. O ile bowiem natura materii jest zdolna do rodzenia dobra, o tyle jest zdolna do rodzenia zła.

XVI

Trismegistos - Nie powiedziałem, Asklepiuszu i Ammonie, co wielu mówi: czy bóg nie mógł swą interwencją oddalić zła od natury rzeczy? To pytanie w ogóle nie zasługuje na odpowiedź. Dla was jednak pociągnę dalej to, co zacząłem i wyjaśnię, dlaczego tak się rzeczy mają. Otóż powiadają oni, że bóg powinien świat uwolnić zupełnie od zła. Znajduje się bowiem ono w tym świecie i sprawia wrażenie, jakby było jego częścią. Najwyższy bóg zaradził złu i zabezpieczył przed nim człowieka, na ile to było możliwe, gdy zechciał obdarzyć jego umysł świadomością, wiedzą i poznaniem. Tylko bowiem dzięki tym zdolnościom, którymi górujemy nad wszystkimi

stworzeniami, jesteśmy w stanie unikać zasadzek zła, podstępów i grzechów. Ten człowiek, który ujrzawszy te niebezpieczeństwa zdoła ich uniknąć, zanim się w nie wplącze, jest obdarzony boskim rozumieniem spraw i roztropnością. Fundament bowiem wiedzy jest usadowiony w najwyższym dobru Wszystko w świecie rządzi się i rozwija mocą ducha, który jest podległy woli boga najwyższego, jakby był jego narzędziem czy jakąś machiną. Na tym zakończmy zgłębianie tej kwestii Bóg jest poznawalny przez nas jedynie intelektem - ten bóg, którego nazywamy najwyższym, a który włada i kieruje bóstwem poznawalnym zmysłami, które zawiera w sobie całą przestrzeń, całą substancję rzeczy i całą materię bytów rodzących i tworzących, w ogóle wszystko, co tylko istnieje.

XVII

Wszystkie istoty w świecie poruszane są i kierowane przez ducha, każda zgodnie ze swoją, otrzymaną od boga, naturą, hyle natomiast, czyli świat, jest czymś w rodzaju podłoża, które przyjmuje w siebie wszystkie istoty, a zarazem stanowi pole dla ujawnienia się ich aktywności i w ogóle obecności w świecie. A władcą tych istot jest bóg udzielający wszystkim rzeczom istniejącym w świecie tego, co każdej z nich jest niezbędnie konieczne. I tak też duchem wypełnia wszystko, stosownie do jakości każdej rzeczy. Cechą świata jest okrągła postać mająca kształt wydrążonej w środku sfery. Ten kształt sprawia, że świat nie daje się cały objąć wzrokiem. Gdy bowiem wybierzemy sobie na tej sferze jakiekolwiek miejsce na szczycie, aby spojrzeć w dół, nie zdołamy z niego zobaczyć tego, co jest na samym dole. Dlatego wielu uważa, że świat ma postać i jakość przestrzeni. Niebo bowiem zdaje się widzialne tylko dzięki formom istot, których obrazy są nam

jakby wyrzeźbione, ale w rzeczywistości pozostaje nawet sarno dla siebie zawsze niewidzialne. Stąd dno, czyli najniższa część kuli świata, nazywa się Hadesem (greckie znaczy "zobaczyć"), ponieważ dno kuli nie jest dostępne dla wzroku. Stąd też i pojęcia ,,idee" używa się w odniesieniu do istot, ponieważ są to formy widzialne. Dlatego więc, że te regiony są niewidzialne, nazywa się je po grecku Hadesem, a ponieważ znajduje się w niższej części kuli, po łacinie nazywa się inferi. To są więc najpierwsze i najstarsze źródła albo, inaczej mówiąc, początki wszystkich rzeczy, tych, które są w nich, z nich i przez nie.

XVIII

Asklepiusz - Czym więc są te wszystkie rzeczy, o których wspominasz, Trismegistosie?

Trismegistos - Materialna - że tak się wyrażę - jest cała substancja wszystkich istot, jakie tylko istnieją, stosownie do ich natury. Materia żywi ciała, dusze zaś - duch. Umysł natomiast karmi się świadomością, którym to niebiańskim darem cieszyć się może jedynie ludzkość i to bynajmniej nie cała, bo tylko nieliczna jej część, a mianowicie tylko ci ludzie, których umysł zdolny jest przyjąć tak wielkie dobrodziejstwo. Jak bowiem świat jaśnieje światłem słonecznym, tak i umysł ludzki jaśnieje tym samym światłem, a nawet jeszcze intensywniejszym. Cokolwiek bowiem jest oświetlane przez słońce, czasem bywa pozbawione jego światła, gdy zostanie ono zasłonięte przez ziemię lub księżyc i zapadnie noc. Świadomość zaś, gdy już raz zostanie połączona z duszą ludzką, tak dobrze zrasta się z jej materią, że tego rodzaju umysłom nigdy już nie zagrożą ciemności błędów. Stąd też słusznie powiada

się, że poznanie jest duszą bogów. Ja zaś powiadam - nie ich wszystkich, lecz jedynie tych największych i najważniejszych

XIX

Asklepiusz - Których bogów, Trismegistosie, nazywasz władcami świata lub źródłami jego początków?

Trismegistos - Rozpościelę i odsłonię przed tobą wielkie święte tajemnice. Przystępuję teraz do tego, prosząc o życzliwość nieba.

Istnieje wiele rodzajów bogów: jedni z nich są to bogowie których można poznać wyłącznie umysłem, inni zaś - to bogowie poznawalni zmysłami. Tych pierwszych nazywamy poznawalnymi umysłem nie dlatego, iż nie są wyczuwalni przez nasze zmysły, bo przecież ich istnienie odczuwamy o wiele silniej aniżeli tych, których nazywamy widzialnymi, jak to w naszej dyspucie zostanie jeszcze dokładnie wyłożone, a ty bez trudu będziesz mógł to zrozumieć, jeśli tylko należycie się skupisz. Albowiem ta jakże wzniosła myśl, zbyt boska, by dawała objąć się ludzkim umysłem -jeśli nie będziesz z większym napięciem wsłuchiwał się w słowa mówiącego - przeleci i przepłynie, a raczej odpłynie wstecz i zmiesza się z wodami swych źródeł.

I tak oto istnieją bogowie, którzy stoją na czele wszystkich gatunków. Za nimi podążają bogowie, do których należy

władca każdej substancji. Ci poznawalni zmysłami bogowie mają cechy przypominające oba źródła, z których oni się wywodzą; oni tworzą wszystko mocą swojej poznawalnej zmysłami natury, jeden za pośrednictwem drugiego; i każdy z nich oświetla swoje dzieło.

Władcą substancji nieba, cokolwiek się określa tym mianem, jest Jowisz. Przez niebo bowiem Jowisz obdarza wszystko życiem. Władcą substancji słońca jest światło. Dobro bowiem, którym jest światło, dociera do nas za sprawą kręgu słońca. Władcą substancji trzydziestu sześciu bogów, określanych mianem horoskopów, czyli gwiazd zawsze tkwiących w tym samym miejscu, jest bóg, którego nazywają Pantomorfos, czyli Wszechkształtnym - to ten, który stwarza różne formy dla różnych istot. Siedem sfer niebieskich ma również swoich władców substancji. Ci władcy - to związany z każdą z tych sfer, los czyli heimarmene. Za ich sprawą wszystkie rzeczy podlegają zmianom na mocy prawa natury zapewniającego światu niewzruszony porządek urozmaicany wiecznym ruchem. Powietrze jest narzędziem czy machiną dla wszystkich bogów. Wszystko dzieje się za jego pośrednictwem. Władcą jego substancji jest płodny bóg dostarczający śmiertelnym tego, co śmiertelne i im podobne. Zatem wszystkie byty

tworzą pewną hierarchię, kierując się od najniższego d najwyższego, i wszystkie są ze sobą połączone, wiążąc się ze sobą w ten sposób, że - stosownie do wzajemnych uzależnień - śmiertelne byty poddane są nieśmiertelnym, podległe zmysłom - niepoznawalnym zmysłami. Całość świata zaś jest posłuszna władcy, owemu najwyższemu panu. W jej skład wchodzi niewiele elementów, a raczej tylko jeden. Od jednego bowiem wszystkie rzeczy zależą i z niego wypływają, lecz ponieważ wydają się one odległe od siebie nawzajem, sądzi się, że jest ich bardzo wiele. Dają się one jednak sprowadzić do jednego, czy raczej do dwóch składników: do tego, z którego wszystko powstaje, i tego, za którego sprawą to się dzieje, innymi słowy, do materii, z której wszystko jest zrobione, i do woli tego, z którego rozkazu rzeczy przybierają rozmaitą postać.

XX

Asklepiusz: A to, z kolei, w jaki sposób da się wyjaśnić, Trismegistosie?

Trismegistos: W taki oto, Asklepiuszu: bóg mianowicie, czyli ojciec czy pan wszechrzeczy, czy jakim jeszcze innym imieniem nazywają go ludzie, bardziej świętym i czcigodnym (imię to powinno być wśród nas uświęcone, by ułatwić nam rozumienie tych spraw; zresztą gdy będziemy kontemplować majestat boga, żadnym z tych imion nie będziemy w stanie określić go w sposób ścisły; głos bowiem jest to nic innego, jak tylko dźwięk wydobyty z powietrza poruszonego przez oddech, oznajmujący wszelką wolę człowieka czy też tylko wrażenie, które w danej chwili poprzez zmysły przyjął on do

umysłu; cała substancja każdej nazwy jest złożona z niewielu sylab; jest określona i ograniczona tak, by człowiek był w stanie przyswoić dźwięki za pomocą uszu; całe imię boga to zarazem i wrażenie zmysłowe, i oddech, i powietrze, i to wszystko, co zachodzi w tych elementach, poprzez nie albo za ich sprawą; nie sądzę bowiem, by można było stwórcę tak wielkiego majestatu świata, ojca i pana wszystkich rzeczy określić jednym imieniem, nawet złożonym z wielu wyrazów; raczej należałoby go uznać za bezimiennego czy może jeszcze lepiej - za wszechimiennego, skoro jest on zarazem i jednym, i wszystkim; wypadałoby więc albo wszystkie rzeczy nazwać jego imieniem, albo jego nazwać wszystkimi imionami1), właśnie dlatego, że on jeden jest wszystkim i ponieważ jest przepełniony płodnością obu płci2, i stale brzemienny swą wolą - rodzi zawsze to, co chce wydać na świat. Jego wola jest wszelką dobrocią. Ta sama dobroć, która jest cechą wszystkich rzeczy, jest zrodzoną z jego boskości naturą, odpowiadającą za to, żeby wszystkie byty trwały nadal tak, jak są i jak były, a także za to, żeby wszystkim bytom przyszłym zapewniały zdolność rodzenia się3. W ten sposób, Asklepiuszu, wyjaśniłem ci, dlaczego i w jaki sposób wszystko się staje.