Hermes Trismegistos, III

Total votes: 1269

T. Zieliński

Spis treści * Wstęp * I * II * III * IV * V * VI * VII * VIII * IX * X * XI * XII * XIII


W jaki sposób znalazł się Hermes na owym gruncie poza-arkadyjskim, widać już poniekąd z tego, cośmy zauważyli wyżej (rozdział I). Przewodnikami jego kultu byli ci wychodźcy z Arkadii, których ubóstwo kraju pędziło do innych państw Grecji po zarobek. Uboga dola tych przewodników odbiła się także na stanowisku boga, któremu służyli; Hermes stał się uczestnikiem panteonu greckiego, tak, ale uczestnikiem nie równoprawnym, lecz jako sługa i zwiastun innych bogów, zwłaszcza zaś — Zeusa. Przypomnijmy sobie tego Hermesa, którego bogowie w Odysei posyłają do Kalipso, aby oznajmić jej rozkaz co do Odyseusza: czyż w tym posłusznym narzędziu cudzej woli łatwo rozpoznać Hermesa kosmogonii arkadyjskiej, budowniczego świata i twórcę rodzaju ludzkiego? Zresztą, i w tym względzie zachodzi różnica między obu poematami Homera: już dawno zauważono, że Iliada w starożytnych swych częściach nie zna Hermesa, tu zwiastunką bogów jest Iryda. Dopiero w Odysei zastąpił ją Hermes; jest to rzecz zrozumiała— wszak widzieliśmy, że bohater tego poematu był witeziem starożytnej Arkadii; łatwo pojąć, że jego śladem podążył też jego bóg-opiekun.

Przyjęcie Hermesa do panteonu greckiego odbywa się tedy, rzec można, w naszych oczach; jakkolwiek był on stosunkowo późnym na Olimpie przybyszem, mimo to nie stał się on tam ani mniej znanym, ani mniej kochanym. Kult jego szeroko upowszechnił się po Helladzie; wszędzie urządzano ku czci jego igrzyska i święta. Od arkadyjskich poszukiwaczy szczęścia nauczyli się i inni podróżni zanosić modły do niego, aby strzegł ich na gościńcach, jako Hermes „po-dróżny": stosy kamieni, ułożone rękami pobożnych wędrowców, świadczyły o tej stronie jego potęgi. W miejscowościach kulturalniejszych ten pierwiastkowy przedmiot czci ustąpił pola prostokątnym, również kamiennym słupom, tak zwanym „hermom" z głową boga; „herm" takich dochowało się mnóstwo do naszych czasów, i one wymowniej, niż wszystko inne, świadczą o rozpowszechnieniu jego kultu. Najbardziej atoli bezpieczeństwo dróg leży na sercu tym, którzy jeżdżą po nich z towarami: Hermes stał się najdroższym orędownikiem kupców, którzy modlili się doń w niebezpiecznych godzinach swego życia: on był tym, który zapewniał im i podróż pomyślną i handel zyskowny, był „bogiem zysku". Wysłannicy i heroldowie widzieli swego przyrodzonego patrona w tym, któremu sam król bogów powierzał tajne zlecenia, celem przekazania ich komu należy, i nikomu więcej: tutaj bóg przebiegłości, bóg fortelów i grabieży przemieniał się w stróża wierności i prawdy, surowo karzącego tych, którzy nadużywali zaufania, jakie w nich położono. Ale poza tym był on nade wszystko bogiem sprawności, fizycznej i umysłowej: pod wezwaniem jego imienia urządzano palestry, w których młodzież zaprawiała się do walki i boju na pięści, a także do zawodów na jednym i drugiem polu. Również składano mu dzięki za dar słowa; daru tego, zresztą, potrzebowali zrazu heroldowie i kupcy więcej, niż palestranci; z czasem dopiero młodzież grecka nauczyła się cenić tę pomoc, jaką w wykształceniu i przyszłej działalności świadczył jej Hermes Logios. Niemniej przecież, w naturze jego była to cecha odwieczna: dlatego to przy składaniu ofiar języki zwierząt ofiarnych odcinano ku czci Hermesa.

Ogromne więc miał znaczenie Hermes w życiu ludzkim; kult jego trwałe zapuścił korzenie w całej Grecji której państwa chętnie wiązały go bliższymi lub dalszymi węzły ze swymi naczelnymi bóstwami. Wszędzie był on najbliższym sługą i heroldem ojca swego Zeusa, towarzyszącym mu we wszelkich jego podróżach... dlatego to jeszcze w okresie apostołów lud w Listrze „nazywał Barnabasza Jowiszem, a Pawła Merkurjuszem: ponieważ on przodował w mowie" (Dzieje Apost. 14, 11). Dla rodzonego brata, Apollina, był on jak najlepszym przyjacielem i towarzyszem; widać przy tym, że ludzie bardziej szanowali i bali się Apollina, Hermesa zaś kochali po prostu, jako swego towarzysza. Byli, zresztą, prawie rówieśnikami; o wiele młodziej od nich wyglądał drugi boski brat Hermesa, Dionizos, którego ten w latach niemowlęcych piastuje i bawi łozą winogradu... czytelnik pamięta, zapewne, słynną rzeźbę Praxytelesa. Wobec bogiń były stosunki inne; współistnienie kultów boga i bogini w Grecji wiodło zazwyczaj ku ich płciowemu skojarzeniu, przy czym w granicach tego samego państwa nie było w tym nic gorszącego, ponieważ skojarzenie to wyrażało się w małżeństwie. A więc widzimy w jednym mieście Hermesa w parze z Afrodytą, w drugiem — z Demetrą, w trzecim — z jej córą Persefoną, w czwartym — z Hekate, w wielu z tą lub ową nimfą. Najtrudniej było pogodzić go z małżonką legalną jego ojca, z Herą, która nadzwyczaj nie lubiła dzieci, pochodzących z nieprawego łoża swego męża; ale i ona, ujrzawszy razu pewnogo bosko piękne dzieciątko, Hermesa, nie powstrzymała się od tego, aby je piersią własną nie pokarmić — i dopiero, dowiedziawszy się kogo karmi, z gniewem i odrazą cofnęła pierś. Trysnęło mleko bogini, krople jego rozproszyły się po sklepieniu niebieskim: stąd powstała „mleczna droga"...

Wszystko to były wyobrażenia, krzepiące radością i otuchą; ale bodaj, że silniej jeszcze działał Hermes na wyobraźnię Hellenów inną, „chtoniczną" stroną swego jestestwa. Wiemy już, że, wedle wierzeń Arkadian, Hermes miał dostęp do państwa podziemnego. Tutaj kończyła się władza bóstw olimpijskich; ani promienny Apollo ani Dionizos wesoły nie odwiedzali bladej łąki zmarłych; sam Zeus nie przestępował progu przybytku, na wieki przekazanego w posiadanie jego bratu, Hadesowi. Dla nas to rozdwojenie władzy boskiej jest wyobrażeniem obcym i dziwnym; trudno jest nam z niem się oswoić; Grek atoli uznawał je za rzecz zwykłą i naturalną; nierównie dziwniej uderzał go fakt religijny, że ten sam bóg jednakowo włada i tu, i tam. Oto dlaczego Hermes arkadyjski, skoro przyjęty został do panteonu powszechno-greckiego, wyjątkowe zajął w nim stanowisko pośrednika między światem żywych a światem umarłych. W tej roli zna go już ostatnia pieśń Odysei (przekład L. Siemieńskiego):

 

W tej roli pozostał on przez cały czas życia religii greckiej. „Hermes go zabrał", — mówiono o człowieku zmarłym. Wyobrażano więc sobie, że krążył on po domostwach ludzkich i wypatrywał tylko, komu sądzono królestwo światła zamienić na królestwo mroku; jeśli przeto, wśród rozmowy ożywionej następowało milczenie, powiadano wtenczas, że „wszedł Hermes". U chrześcijan, jak wiadomo, Hermesa w roli tej zastępuje „anioł cichy"; anioł czego? — widać to z treści, wyżej wskazanej. Jakie znaczenie ma to odprowadzanie duszy? Czy mniemano, że bez przewodnika dusza nie zdołałaby odnaleźć drogi do Hadesu? Albo, że bez jego przymusu, bez jego groźnej laski nie zgodziłaby się opuścić miejsc, będących świadkami jej życia? Albo, na koniec, że ochraniał ją w drodze do królestwa cieniów i strzegł od niebezpieczeństw, grożących jej od potworów świata podziemnego?... Zauważę tutaj, że to ostatnie wyobrażenie znajdujemy w religii egipskiej, gdzie Hermesa zastępuje, wcześnie utożsamiony z nim bóg, Tot; Istnieją atoli ślady, dowodzące, że ongi było ono właściwe również eschatologii greckiej (przypomnijmy sobie ów obol, który dawano nieboszczykowi w celu przejednania strasznego psa Cerbera). W ogóle zaś nie pobłądzimy, wyrażając domysł, że wszystkie trzy tłumaczeniu krążyły śród ludu; wszak i dziś jeszcze odnaleźć je możemy w rozmaitych religii greckiej pomnikach.

I jak Hermes duszę na tamten świat odprowadza, tak samo, w razach wyjątkowych, on również prowadzi ją z powrotem do świata żywych. Zachowała się do naszych czasów piękna i starożytna płaskorzeźba, wyobrażającą Orfeusza i Eurydykę; Orfeusz niebacznie spojrzał poza siebie — Hermes bierze za rękę Eurydykę, której towarzyszył, aby uprowadzić ją z powrotem. A skoro tak, to wszelkie obcowanie żywych z umarłymi możliwe bywa tylko za pośrednictwem Hermesa. Gdy u Ajschylosa Orestes lub Elektra modlą się nad grobem ojca,—przede wszystkim zwracają się do Hermesa, ażeby ten zaniósł ich modły do uszu jego duszy; gdy u tegoż Ajschylosa Persowie wywołują duszę zmarłego króla swego Dariusza, ażeby usłyszeć od niej radę w godzinie klęski, błagają „Ziemię, Hermesa i króla podziemu" o wypuszczenie jej na świat. Ajschylos był człowiekiem głęboko wierzącym, i takich, jak on, było wielu w owych czasach. Ziemia była źródłem i spichlerzem wszelkiej wiedzy; dusza, do ziemi zstępując, dostępowała udziału w tej wiedzy i mogła, gdy jej dozwolono, podzielić się nią z żywymi. Stąd pochodził obrzęd „nekromancji", jeden z najokropniejszych sposobów czarodziejstwa,—stąd pochodziło też znaczenie Hermesa, jako króla czarów. Znaczenie to, bardzo doniosłe już w okresie Ajschylosa, miało wzrastać i wzrastać, im więcej napływało do Grecji magów i czarowników wschodnich, chętnie poszukujących dla swych praktyk cudzoziemskich oparcia w odwiecznie greckich obrzędach i wierzeniach.

Lecz Ziemia jest źródłem nie tylko wiedzy, ale i bogactwa: król jej, Hades, jest zarazem Plutosem. Z łona ziemi płynie moc życiotwórcza, wstępująca w dojrzewające kłosy; z jej łona również płyną tajemnicze czary sprawiające, że w małowartościowej rudzie wyrastają żyły złote. Zboże jest darem Demetry, ale złoto jest „darem Hermesa"; tym mianem zowie je Ajschylos. Złoto zaś — och! o tym na wszelkie sposoby śpiewa pragnąca uciech muza pospolitej mądrości: złoto —to dostatek; złoto — to użycie; złoto —to władza... „złoto — to śmierć",—szepcę głos złowieszczy z dalekiej głębi świadomości ludowej. Przez dar swój duchy podziemne kładą rękę na człowieku; kto daru tego dotknie, ten oddaje się w ich władzę. Hermes podarował barana o złotym runie królowi Pelposowi, i od tego czasu klątwą ciążyć nie przestawała nad domem Pelopidów, unosząc do przedwczesnego grobu i Atreusza, i Agamemnona, i Ajgisthosa, dopóki nie odkupił go Orestes. Ten sam Hermes podobnego barana, jeszcze słynniejszego, podarował Frixowi w Beocji — runo jego zaciążyło przekleństwem nad głową Jazona z Tesalii, Medea zaś, jego władczyni, jako wcielona klątwa, krążyła śród świata greckiego, przynosząc zagładę każdemu, kogo się tylko dotknęła. Od tegoż Hermesa pochodził również „naszyjnik Harmonii"; za posięście tego naszyjnika szczęśliwcy płacili zbrodnią i śmiercią. Wszystko to są motywy te same, które obecnie, dzięki „Pierścieniowi Nibelungów", stały się znów dorobkiem świata ucywilizowanego. Ale mimo to wszystko, pokusa była ogromna, i Hermes, jako pan kruszców, był przedmiotem wielu modłów i mistrzem wielu czarów. Jak zrobić, aby w małowartościowej rudzie zrodziło się upragnione złoto? Oto było pierwsze pytanie; lecz jego śladem szło natychmiast drugie: jak z robić, aby małowartościowa ruda zamieniła się w upragnione złoto? Skoro pytanie zostało postawione w tej formie — powitała prawdziwą sztuką „hermetyczną". Ale stało się to dopiero później, i mowa o tym będzie niżej.