Hermes Trismegistos, V

Total votes: 1332

T. Zieliński

Spis treści * Wstęp * I * II * III * IV * V * VI * VII * VIII * IX * X * XI * XII * XIII


Naprzód, nauka o żywiołach. Zamierzając zbudować „kosmos", tj. uporządkować materię przedwieczną, (na tym polega różnica zasadnicza między koncepcją helleńską a żydowską: Bóg biblijny stwarza świat z niczego, helleński — uśmierza tylko waśniące się żywioły istniejącego już świata),—Hermes opuszcza wzrok na „czworo-jedyny", tj. z czterech składający się żywiołów „zaród" świata. W liczbie żywiołów tych jest także ogień; ponieważ jest on rozlany wszędzie, więc wszystka materia płonie, bóg zaledwie zdoła wytrzymać ten blask bezgraniczny. Na jego rozkaz żywioły rozłączają się, ogień skupia się w eterze, z pozostałych każdy zajmuje miejsce właściwe; zapowiada, że odtąd łączyć się one będą w imię miłości, nie zaś walki. Jest to, w swoich rysach głównych — nauka Empedoklesa; w jaki sposób skojarzono ją z hermetyzmem arkadyjskim — próżno pytać: popularność jej była tak szeroka, że sposobów i dróg po temu musiało być mnóstwo. Po-wtóre, wtargnięcie astrologii. Dokonało się ono, zresztą, w rozmiarach dość skromnych: siedem pasów planetarnych zna już Platon, wpływ ich na losy ludzkie stał się dogmatem upowszechnionym już w czasie najbliższym po Alexandrze Wielkim. Oczywiście, przy połączeniu tych danych naukowych lub quasi-naukowych z naiwnym hermetyzmem Arkadii starożytnej nie obeszło się bez osobliwości: Hermes tworzy siedem pasów planetarnych, włączając zatem pasy słońca i księżyca, — gdy tymczasem, później, gdy zamyśla on stworzyć człowieka, ani słońca, ani księżyca jeszcze niema. My, wszakże, wdzięczni jesteśmy poecie za to zaniedbanie; dzięki niemu, z całą oczywistością udowodnić możemy, że cześć astrologiczna naszej kosmogonii była wstawką do pierwiastkowej nauki hermetycznej. Utkwiła ona, jednakże, mocno — autorytet kosmogonii platonicznej był ogromny, staro-hermetyczne przeto wyobrażenie o „przedksiężycowości" rodzaju ludzkiego wypadło skazać na zapomnienie;.

Najgłówniejszy atoli jest punkt trzeci, spekulacja o Logosie. Tu czuje się największą bliskość chrześcijaństwa: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. To było na początku u Boga. Wszystko się przez nie stało: a bez niego nic się nie stało, co się stało"... Zali nie wydaje się, że nasz piewca kosmogonii zapragnął dać grubą ilustrację do słów tajemniczych i głębokich ewangelisty? — Lecz nie: nie Logos jako taki, ale wcielenie Logosa („a słowo stało się ciałem i mieszkało między nami, pełne łaski i prawdy") jest tą nowiną, którą głosił Jan. Logos zaś był już wcześniej wybitnym pierwiastkiem spekulacji greckiej, zwłaszcza stoickiej. Nie trzeba dodawać, że, jako taki, był on w czasach najnowszych przedmiotem jak najżywotniejszych zainteresowań śród filozofów: powstały księgi całe, poświęcone zagadnieniu co do pochodzenia i rozwoju pojęcia kosmogonicznego Logosa „wszechświatowego". Szczególniej filozoficzna literatura rosyjska posiada znakomitą w dziedzinie nadmienionej pracę — mam na myśli „Naukę o Logosie w jego historii" S. Trubeckoja (Moskwa, 1900). Rzecz prosta, nie jest intencją moją obniżać powagę tej lub tych książek, którym sam wiele zawdzięczam: wszelako wskazać muszę na jeden w nich brak, sprawiający, że autorzy ich przeoczyli samą istotę sprawy w zagadnieniu co do pochodzenia badanego przez się pojęcia. Zagadnienie to podejmowali oni z nastawieniem umysłowym metafizyków współczesnych; tymczasem myśl tej epoki, w której powstał Logos, była myślą mitologiczną, nie zaś metafizyczną, i Logos był o wiele wcześniej mitologematem, zanim stał się filozofematem. Otóż, jako mitologemat. Logos zrodził się na gruncie hermetyzmu: ten to rezultat nowy pragnąłbym wnieść w dzieje Logosu.

Że Logos, jako pierwiastek twórczy, gra role doniosłą w księgach hermetycznych, to, rozumie się, od dawna nie było tajemnicą; ale, ponieważ księgi te są— powiemy o nich później — pochodzenia dość późnego, przeto okoliczność ta nie posiadała dużej wagi: mniemano, że zapożyczyły go bądź z Ewangelii, bądź od stoików. Nasza kosmogonia Strassburska mniemania tego nie zachwiała: pierwszy jej wydawca skłonny był wiązać ją z epoką Dioklecjana i przypisywał jej pochodzenie egipskie. W przeciwieństwie do tych mniemań jego, ja, w kosmogonii owej, widzę ogniwo połączenia między hermetyzmem staro-arkadyjskim a grecko-egipskim; nie wyłącza to jednak ewentualności, że Logos zapożyczony był przez nią z nauki stoików. W celu udowodnienia swej tezy co do hermetycznego pochodzenia Logosu, powołam się na okoliczność następującą.

Czytelnik nie zapomniał tego, co mówiłem o najstarszym bogu koźlonogim pasterzy arkadyjskich — Panie arkadyjskim. Rozkwit hermetyzmu arkadyjskiego nakazał jego wyznawcom powiązać go genealogicznie z bogiem naczelnym Hermesem; zrobiono go jego synem. Mimo to, postać jego, jako demona koźlonogiego, uporczywie tkwiła w wyobraźni ludu; ponieważ zaś grubość jego wprawiała w zakłopotanie subtelnych myślicieli-teologów, tedy wypadło poddać go interpretacji wznioślejszej —alegoria wstąpiła w swe prawa. Hermetyzm, jak widzieliśmy, i bez tego miał skłonność do alegorii kosmogonicznych (proszę przypomnieć sobie to, co powiedziano wyżej o Hermesie-Kosmosie i małżonce jego Harmonii); nie potrzebował więc sięgać daleko po sposoby interpretacji alegorycznej. Hermes, jak wiemy, obdarzył człowieka mową; wyrażając się mitologicznie, Hermes był ojcem mowy. Lecz równocześnie Hermes był ojcem Pana; a więc Pan jest to mowa, jest to Logos. — „Jak to"?—zawoła czytelnik:—„mowa, ta właściwość rdzennie ludzka, miała za symbol bóstwo koźlonogie?"—Cóż na to wskórać: tak jest. Wszak nie logika symbol ten stworzyła: rozwinął się on historycznie, jako wynik stopniowej przemiany mitologematu w filozofemat. Aby zaś czytelnik przekonać się mógł o tym, przytoczę w przekładzie dosłownym najstarożytniejsze co do Logosu świadectwo, zapisane na wiele lat przed powstaniem stoickiej o nim wiedzy, świadectwo Platona w dialogu „Kratilos" (rozdzial 14). Sokrates w rozmowie z Hermogenesem wywodzi, w drodze etymologii nader ryzykownych, istotę bogów greckich z ich imion. O Panie mówi, co następuje:

 

 

Sokrates.—W tym także, że Pan jest dwupostaciowym synem Hermesa, zawiera się cząstka rozumu, mój drogi.

Hermogenes.—Jakże to?

Sokrates.—Wszak wiesz, że mowa (=Logos) oznacza wszystko (to pân) i wszystko obraca zawsze (polei aei), a także, że bywa w dwoistej postaci, jest prawdziwa i kłamliwa.

Hermogenes.—Oczywiście.

Sokrates.—Dalej: prawdziwa jej istota jest i gładka, i boska, i zamieszkuje na wysokościach z bogami; kłamliwa zaś na dole, pośród tłumu, jako kosmata i koźlo-kształta (tragikon, od tragos = kozioł): wszak tam przebywa przeważająca część mitów i zmyśleń, w środowisku „tragicznym".

Hermogenes.—Zapewne:

Sokrates.—A więc, zaiste, mowa (Logos), wszystko (to pân) oznaczająca, i stale obracająca się (aei polon) będzie pasterzem (aipolos) Panem, dwupostaciowym synem Hermesa, od góry gładkim, od dołu kosmatym i koźlokształtym; a zatem Pan, skoro synem jest Hermesa, będzie albo Logosem, albo bratem Logosa; że zaś brat jest podobny do brata, w tym nie ma nic zadziwiającego.

 

 

 

Uważnie świadectwo to przeczytawszy, nie będziemy wątpili, że równanie Pan=Logos zrodziło się na gruncie hermetyzmu, jako pojednanie dwu mitologematów: „Hermes jest ojcem Pana" i „Hermes jest ojcem Logosa". Wracając zaś do kosmogonii Strasburskiej, z łatwością w jej pełnym zachwytu opisie Logosa dopatrzymy się lekkiej polemiki z Platonem. Według Platona, Logos-Pan dlatego występuje pod dwiema postaciami, że jest on i prawdą i kłamstwem; wedle naszego zaś bezimiennego autora, Logos jest to bóg „wiecznie prawdomówny, ze świętą siłą przekonania na wieszczych ustach niekłamnych, czystych zamiarów ojca zwiastun skrzydlaty".

Skoro zaś jest tak, to w czymże tkwi przyczyna jego dwoistej postaci? Hermetyści uczepili się określenia platońskiego, że Logos jedną swego jestestwa częścią szybuje na wysokościach z bogami, drugą zaś — przebywa na padole śród ludzi. W kosmogonii Strasburskiej dotyczący sprawy tej ustęp nie zachował się wprawdzie, znajdujemy go za to w najstarożytniejszym z późniejszych pism hermetycznych, w Poimandresie (r. 10). „I wtenczas (po stworzeniu bóstw planetarnych) boski Logos wzniósł się z żywiołów padolnych w czystą część świata i połączył się z Rozumem twórczym: albowiem był współistotny z nim". Czytelnik widzi, jak pierwiastkowe wyobrażenie mitologiczne stopniowo, w drodze abstrakcyj kolejnych, oczyszcza się ze swej grubej cielesności i przeistacza się w oderwane pojęcie metafizyczne. Pan hermetyzmu arkadyjskiego — Pan-Logos Platona — Logos skrzydlaty kosmogonii Strasburskiej — Logos Poimundresa — wreszcie uniwersalny Logos Hegla— oto stopnie kolejne tego samego pojęcia oderwanego.

„A Jan-ewangelista?"—spytacie.

Jan stoi poza wstępującą ku wyżynom linią tej ewolucji. „Słowo stało się ciałem i mieszkało między nami, pełne łaski i prawdy"—tymi słowy chrześcijaństwo odwrotną wskazało drogę swemu współzawodnikowi; kto je wygłosił, ten orzekł śmierć wielkiego Pana.