Hermes Trismegistos, VII

Total votes: 1248

T. Zieliński

Spis treści * Wstęp * I * II * III * IV * V * VI * VII * VIII * IX * X * XI * XII * XIII


Systemat teologii greckiej, tak zręczny i piękny mimo wszelkie swe usterki, systemat, który swą sankcję ostateczną i najwyższą pozyskał w Delfach, dostateczną był oporą dla wierzącego, dopóki ten przebywał w granicach świata greckiego; ulegał wszakże niebezpieczeństwu, ilekroć wstępował w styczność z mieszkańcami kraju nie-greckiego, innych wyznającymi bogów. Wrodzona wnikliwość i zdolność współczucia innym nie pozwalały Hellenowi ogłaszać za kłamliwe wierzeń i symbolów religijnych narodowości obcych; było dlań rzeczą jasną, że narodowości te posiadają te same dla swych wierzeń dane przedmiotowe i podmiotowe, co i on dla swoich. A skoro tak, to z konieczności należało przypuścić, że obcy bogowie zgadzają się z greckimi, różniąc się od nich tylko imionami; zadanie polegało na tym, ażeby określić, jakiemu bóstwu greckiemu odpowiada ten lub ów bóg cudzoziemski.

Zadanie to umysłowi Greków ze szczególnym nastręczało się naciskiem w okresie ich zaznajamiania się z kulturą egipską. W Egipcie systematy bóstw lokalnych uległy bardzo wcześnie unifikacji, wcześniej, niż sama o tym kraju wiadomość dotrzeć mogła do Grecji; mimo to jednak przeżytki dawnych „wszechbogów" tkwiły i nadal w świadomości Egipcjan, gdy wszechbogom tym wypadło już, w imię jedności, cofnąć się w cień i uznać wzajemne prawa hierarchiczne. Takim był Tot, władca miasta Chmunu. Za obowiązek swój uważam stwierdzić, że wiadomości swe w tej obcej dla siebie dziedzinie zawdzięczam pracy poważnego egiptologa rosyjskiego, prof. B. Turajewa („Bóg Tot", 1898); sądzę, że, gdyby Reitzenstein mógł skorzystać z tej niezmiernie poważnej i trzeźwej pracy, ustrzegłby się wielu przesadnych zapędów i nie zasłużyłby na zarzut egiptomanii. — Otóż, boski ibis Tot od wieków odbierał cześć w Chmunu, jako bóg w ogóle, który urządził świat swoim słowem; oto, dlaczego, jako członek systematu ogólno-egipskiego, stał się on „władcą słów boga". Ale Egipt— to nie Grecja; „władcę słów pojmowano tam nie jako inspiratora mowy, jej polotu twórczego, jej konsekwencji logicznej, jej artystycznego piękna, nie — lecz jedynie, jako znawcę formuł magicznych, wiążących złe moce na tym i na tamtym świecie. Zwłaszcza zaś — na tamtym. Znana jest powszechnie bojaźń Egipcjan starożytnych o los dusz swoich w świecie zagrobowym. Ileż groziło jej niebezpieczeństw w jej pozgonnej drodze ze strony tajemniczych i okropnych wrogów, czyhających na nią, aby ją szarpać i aby jej odebrać to nawet widmowe istnienie, jakie jej zostawiła śmierć! Niechże te moce wraże wiedzą, że Tot ochrania duszę, albo jeszcze lepiej, że Tot utożsamił się z nią. A więc nieboszczyk upodabnia się do do Tota: „Żaden bóg nie bije go, żaden przewoźnik nie sprzeciwi się mu w drodze — on jest Totem, najpotężniejszym z bogów". Lecz oto droga okropności przebyta, nieboszczyk staje przed sędzią; i tutaj władca słów może mu wyświadczyć pomoc. O, boże, -modli się do Tota nieboszczyk w „Księdze Umarłych" uczyń zmarłego N. N. bezpiecznym przeciw nieprzyjaciołom jego, jak uczyniłeś bezpiecznym Ozyrysa przeciw jego nieprzyjaciołom". — Jest to cecha niewątpliwie wzruszająca; przed okiem badacza rosyjskiego nie uszła wszakże i odwrotna strona tej wiary. „Bóg wszechmądrości i prawdy" — powiada Turajew (str. 52)—; lichą wyświadcza usługę kulturze i sprawiedliwości egipskiej: jego ingerencja sprowadza pierwiastek moralny sądu zaświatowego do zera. Uczy on nieboszczyka formuł, które moc odbierają sędziom. Znajomość formuł tych tudzież imion sędziów czyni czystość moralną rzeczą zbędną. W świętym jego grodzie znaleziono też formułę przeciw zatrzymaniu serca w piekle; formułę tę wymawia nieboszczyk w tym czasie, gdy serce jego ważone jest na szali. Znajomość owej formuły magicznej warunkuje pomyślny wynik ważenia niezależnie od rzeczywistych przymiotów serca. Sam on, jako bóg pisemności, prowadzi protokół sądu, jako wynalazca miar i liczb, pilnuje wagi, przy czym jego rola łaskawego opiekuna nieboszczyka bierze górę nad funkcją sprawiedliwego prawzoru urzędnika egipskiego i patrona umiejętności ścisłych: pozwala on sobie przeciągać szale — na korzyść nieboszczyka".

Taki jest oryginalny ów bóg ziemi egipskiej w swych najzrozumialszych dla postronnego obserwatora rysach. Gdy zapoznali się z nim Grecy — a stało się to bardzo wcześnie — odpowiedź na pytanie: „Kim jest Tot?" — od razu wydała im się niewątpliwą: przy pierwszym wejrzeniu na obraz, przedstawiający drogę zagrobową nieboszczyka, prowadzonego przez Psychopomposczcigodne bóstwo z głową psa lub ibisa (spotykają się oba typy), musieli oni powiedzieć sobie: „oto nasz Hermes, przewodnik dusz". Wszelako, hermetyzm grecko-egipski wtenczas jeszcze nie powstał; widzieliśmy, że Hermes ogólnogrecki zajmował stanowisko zbyt podległe, aby stać się mógł ośrodkiem religii. Do tego trzeba było, aby na grunt egipski wkroczył Hermes nie ogółno-grecki, lecz odwiecznie arkadyjski kosmogoniczny, to zaś stało się — za pośrednictwem Cyreny, jak widzieliśmy, — dopiero w okresie, bezpośrednio graniczącym z założeniem Alexandrii, tj. w początku wieku III przed N. Chr. Z walką się nie spotkał: Hermesa już dawno utożsamiono z potężnym Totem; ojczyste miasto Tota, Chmunu, oficjalnie zwało się po grecku Hermopolis. Pod godłem tedy Hermesa-Tota religia grecka połączyła się z egipską; następstwem tego połączenia był podział hermetyzmu na wyższy i niższy. Powiemy zaraz tutaj, na czym polegał odrębny charakter mieszaniny grecko-egipskiej tu i tam: hermetyzm wyższy, jako systemat wiedzy religijnej, pozostał greckim w duszy i tylko stroną zewnętrzną przystał do panteonu egipskiego; na odwrót, hermetyzm niższy, jako systemat praktyk magicznych, pozostał w istocie swej egipskim, acz wchłonął w siebie pierwiastki i greckie, i inne cudzoziemskie, a zwłaszcza— język grecki. Współzawodnikiem chrześcijaństwa, oczywiście, stał się tylko hermetyzm wyższy.