Cyceron o starości

Total votes: 1990

Lech Brywczyński

Starożytni Rzymianie uważali, że 84 lata to optymalna długość życia człowieka. Tego, kto przekroczył ten wiek, porównywali do biegacza, który minął metę i tylko z rozpędu biegnie dalej.

W styczniu 44 r. p. n. e. Cyceron miał „tylko” 62 lata, ale mimo to czuł się już staro i popadł w przygnębienie. Po części wynikało to z sytuacji politycznej: był zagorzałym republikaninem, a znosić musiał dyktatorskie rządy Juliusza Cezara. Aby stawić czoło starości i przekonać samego siebie, że także ostatnie lata mogą być przeżyte pięknie, Cyceron napisał wówczas dialog Katon Starszy o starości.

Akcję dialogu umieścił o 100 lat wcześniej, a głównym bohaterem utworu uczynił Katona Starszego - będącego z jednej strony symbolem rzymskich cnót, a z drugiej człowiekiem sprawnym fizycznie i umysłowo aż do końca swoich dni. W chwili gdy rozgrywać się ma akcja dialogu (rok 150 p. n. e.) Katon miał ów magiczny wiek 84 lat: w jego usta wkłada więc Cyceron swoje własne poglądy na temat starości.

Jakie to były poglądy? Streścić je można w słowach popularnej niegdyś piosenki: „wesołe jest życie staruszka”. Katon rozprawia się po kolei ze wszystkimi rzekomymi plagami, jakie niesie podeszły wiek. Zaczyna od stwierdzenia, że ludzie są dziwni: wszyscy pragną dożyć starości, a kiedy nadejdzie - narzekają na nią. A przecież starość jest zgodna z naturą, „nie jest zaś prawdopodobne, by natura, która wszystkie poprzednie okresy życia doskonale przeprowadziła, niby akty pięknej sztuki, zlekceważyła, jak niewprawny poeta, jego akt ostatni”.

Owszem, zdarza się, że ludzie dziwaczeją na starość, że stają się podejrzliwi, uparci czy skąpi. Zdaniem cyceronowego Katona są to jednak wady charakteru, a nie wieku: „Ludzie są jak wino: nie wszyscy na starość kwaśnieją”.

Po takich słownych igraszkach przystępuje Katon do frontalnego ataku. Wylicza cztery przyczyny, z powodu których starość jest zazwyczaj uważana za nieszczęście:

 

  • oddala od czynnego życia
  • osłabia siły organizmu
  • pozbawia zmysłowych przyjemności
  • oznacza zbliżanie się śmierci.

Z pierwszym zarzutem Katon rozprawia się bez trudu, wyliczając słynnych w owym czasie Rzymian, prowadzących aktywne życie pomimo podeszłego wieku. Wyjaśnia, że starzec nie robi tego co ludzie młodzi, robi za to rzeczy ważniejsze i lepsze. Jest niczym siedzący nieruchomo sternik, kierujący okrętem, otoczony przez gromadę bezładnie biegających we wszystkich kierunkach marynarzy.

„Nie słyszałem, żeby jakiś stary człowiek zapomniał, gdzie swój skarb zakopał” - dodaje żartobliwie Katon sugerując, że ci starcy to aż tacy zdziecinniali nie są, a nie pamiętają tylko tego, czego pamiętać nie chcą.

Obalenie drugiego zarzutu (że starość oznacza niedołęstwo i brak sił) też nie nastręczyło Katonowi trudności. Powiada, że należy korzystać z takich sił, jakie się w danym okresie posiada i podejmować się tylko tego, co tych sił nie przerasta. A wymarzonym zajęciem jest dla starego człowieka nauczanie - przekazywanie swojej wiedzy ludziom młodym. „Czy może być coś bardziej wzruszającego niż starzec, otoczony garnącą się do niego młodzieżą?” - pyta retorycznie Katon.

Trzeci zarzut jest bardziej kłopotliwy: starość odbiera człowiekowi rozkosze zmysłowe. Katon przewrotnie nazywa to „wspaniałym darem”: starość odbiera nam przecież to, co bywa źródłem najgorszych występków w młodości. A skoro starzec nie odczuwa już miłosnego popędu, to jeszcze lepiej: czego nie pragniemy, tego brak nie sprawia nam przykrości. Pozbawiony zmysłowych żądz starzec może, jak powiada Katon, „należeć wreszcie do siebie samego” i skupić się na ważniejszych rzeczach, takich jak np. wiedza czy twórczość.

Katon wie, że w swojej argumentacji trochę tutaj przesadził, dlatego dodaje, że i starzec, wprawdzie w ograniczonym zakresie, ale też nie jest rozkoszy zmysłowych pozbawiony. Jest niczym widz teatralny, siedzący w ostatnim rzędzie, który też coś tam zobaczy i też może cieszyć się spektaklem...

Na koniec zarzut najpoważniejszy: nadejście starości oznacza bliskość śmierci. By go odeprzeć, Katon sięga do filozoficznego arsenału rzymskiego stoicyzmu. „Jest tylko jedno z dwojga: albo śmierć całkowicie gasi życie duszy albo prowadzi ją tam, gdzie żyć będzie wiecznie. W pierwszym przypadku jest ona czymś obojętnym, w drugim zaś jest nawet pożądania godna.”

Potem zaś raczy czytelników bogactwem swego literackiego talentu. Zbliżanie się do śmierci porównuje do wpływania do portu po długiej i męczącej żegludze oraz do spadania dojrzałych owoców z drzewa. „Śmierć młodego to gwałt zadany naturze, śmierć starca to zupełna dojrzałość” - wyjaśnia.

O swoim własnym życiu Katon powiada: „żyłem tak, iż zdaje mi się, żem się nie na próżno urodził”. A o swojej nadchodzącej śmierci: „z życia odchodzę jak z gospody, nie jak z własnego domu”. Co by się stało, gdyby któryś z bogów zaproponował Katonowi, żeby zamiast umrzeć - stał się znowu dzieckiem? Katon zapewnia, że taką propozycję stanowczo by odrzucił: „nie chcę, dobiegłszy prawie do mety, wracać do startu”.

Takimi to argumentami pocieszał się Cyceron 2056 lat temu. Nie znaczy to jednak, że sam wierzył we wszystko, co w tym dialogu napisał. Na pewno w wielu miejscach sam siebie łudził i oszukiwał. Był przecież wielkim pisarzem. Był też słynnym mówcą i znakomitym adwokatem: umiał przekonywać. Jeśli sam nazwał ten swój dialog tekstem, „pisanym dla starca jako starzec o starości” to oznacza, że potrzebował takiego pocieszenia. I że przeznaczał to pocieszenie również dla wszystkich ludzi, jacy żyć będą - i starzeć się - po nim. Czyli dla nas.

Wielu przekonał. Francuski myśliciel Montaigne, który przeczytał ten dialog półtora tysiąca lat po jego napisaniu, westchnął: „Nabieram apetytu na to, żeby się zestarzeć!” Dziś, gdy panuje wszechobecny kult młodości, starość jest czymś wstydliwym, odrzucanym i pomijanym. To źle. Żeby przeczytać pochwalny pean na cześć starości trzeba się cofnąć aż do czasów antycznych - właśnie do dialogu „Katon Starszy o starości”.