Pra-Bogowie

Total votes: 2443

Rutilius

Hezjod, Theogonia

najpierwej powstał Chaos, a zasię po nim
Ziemia o piersi szerokiej, wszystkim bezpieczna siedziba
nieśmiertelnym, co dzierżą wierzchołki śnieżnego Olimpu
i mglistego Tartaru w głębi ziemi o drogach szerokich,
potem Eros, co jest najpiękniejszy wśród nieśmiertelnych,
członki rozluźnia i wszystkim bogom jednako i ludziom,
serca w piersi ujarzmia oraz ich wolę rozsądną.
A z Chaosu Erebos oraz Noc czarna powstały,
z Nocy z kolei Eter jako też Dzień się zrodziły,
których zrodziła brzemienna, z Erebem w miłości złączona.
Ziemia zasię najpierw zrodziła sobie równego
Uranosa gwiezdnego, ażeby okrył ją całą,
żeby być szczęsnym bogom zawsze bezpieczną siedzibą.
Góry zrodziła wysokie, czarowne schronienie bogiń
Nimf, które zamieszkują góry pocięte jarami.
Ona też Morze jałowe zrodziła, szalone fałami –
bez wytęsknionej miłości - Pontosa

Interpretacja: Rutilius

W Hezjodowym micie początkiem wszystkiego był Chaos. Z niego powstała Gaja, Eros, Ereb (ciemność) oraz Nyx (noc). Chaos nie jest „niczym”, pustką, a raczej totalną nieokreślonością. Powstawanie oznacza zatem porządkowanie, nadawanie formy, określoności. Poeta wymienia Ziemię jako pierwszą, która wyłoniła się z Chaosu. Sądzę, że oznacza ona tu materię w szerokim, również twardym fizycznym sensie. Hezjod opisuje dalej, iż zrodziła z siebie góry i morza. Eros „najpiękniejszy wśród nieśmiertelnych”, to najpierwotniejsza siła twórcza, przenikająca wszystko, „bogów i ludzi”. Jest to siła, która spaja, ale jednocześnie nadaje strukturę temu, co łączy. Bez tej siły trudno zrozumieć powstanie życia, a dziś wiemy również, że i sama Ziemia bez niej nie mogłaby powstać. Ereb, czyli „nie znające światła ciemności otchłani” (Kerenyi:24), jest przeciwieństwem Ziemi, próżnią, czy może antymaterią, albo też materią nieuorganizowaną? Nie jest po prostu znowu Chaosem, bo istnieje w związku z Gają, jako drugi biegun. Czym zatem jest noc? Może jest przeciwieństwem Erosa, siły spajającej i płodzącej? Byłaby zatem siłą rozprzęgającą, siłą eksplozji – z niej wszak zrodził się Eter (światło niebieskie) i Hemeros (dzień), a jak wiadomo, światło jest rezultatem rozpadu materii.

Gaja zrodziła z siebie Uranosa, Boga Nieba. Sądzę, że nie należy go rozumieć zbyt dosłownie, jako obłoków, błękitu unoszącego się nad ziemią. Mówimy tu o najpierwotniejszych elementach bytu, które jednak dały początek wszystkiemu, co i dziś jeszcze istnieje. Uranos, według mnie, oznacza pra-ducha, duchową sferę bytu.

Choć Hezjod opisuje powstanie świata, jakby poszczególne elementy wyłaniały się po kolei, to sądzę, że są one wzajemnie od siebie zależne.
Mamy więc Erosa Siłę nadającą strukturę, która jest dziełem Uranosa, to powołuje do bytu Ziemię, materię, która za sprawą Nyx – siły rozprężającej, przechodzi częściowo w Ereb. Eros jest więc przyczyną sprawczą, Gaia materialną, Uranos zaś formalną, Nyx jest sprawczynią zmiany. Całość zmierza ku coraz lepszemu uporządkowaniu materii w formie nadanej przez Uranosa. Każdy zatem byt istnieje dzięki współgraniu tych elementów


Hymn orficki do Gai

Hymn orficki do Erosa

Hymn orficki do Nocy

Hymn orficki do Uranosa